Kompletny brak energii

Mój jeszcze nie wrócił z Warszawy. Nie cierpię tych dni, boję się, że nie wróci i znowu będę sama. Wiem, że to tylko praca, ale… ale daleko od domu, daleko ode mnie. Warszawa – brzmi dumnie, ale nie to co nasza mała wioska na uboczu.

Czuję każdą cząsteczkę moich nóg a dokładnie stóp. Troszkę się dziś na chodziłam. Najpierw 7 godzin w pracy, a potem spacer do galerii a to kawałek jest. Ale opłacało się. Nowa torebka jest! Może nie wymarzona, nie wyśniona, ale podoba mi się bardzo.

3 dni minęły i kryzysu nie było, już wczoraj lepiej było bo na wieczór nie czułam głodu tj przed spaniem. Zjadłam dość sporą sałatę z kurczakiem, grzankami, fasolką i warzywkami. Ale wszystko w umiarkowanej ilości. Miałam wstawić zdjęcie, ale rozbiłam telefonem i nie wyszło za dobre. Dziś na pełnych obrotach, że tak powiem ale posiłki regularne i dietetyczne:

musli z mlekiem + kawa z mlekiem i cukrem
aktivia aksamitna, kromka wysoko błonnikowego chlebka żytniego, jabłko
pierś pieczona, ziemniaczki pieczone, surówka z czerwonej kapusty
sok Kubuś, ciasteczka zbożowe
kolacja przede mną!

Już mi burczy w brzuszku więc zmykam coś przekąsić i odpocząć – mam dwa dni laby więc bardzooo się cieszę 🙂

***

Zobacz także: Ulica Rybacka| Pomnik Jezusa | Wiadukt Siemianice | sprzątanie biur w Warszawie | Ulica Jagodowa | Park pod Brzozami | https://www.zoltazyrafa.pl |Kolorowe Przedszkole | | Autobusy

***

Poranna Kryzysowa migrena

Kolejny dzień zaczęłam od bólu głowy. Poradziłam sobie z nim na szczęście, nie od razu ale teraz już jest ok i mogę działać. Sprzątanie mam już za sobą i to też na szczęście. Małego mam w domu a teraz zostaje czekanie na męża, który dziś wraca z delegacji. Zrobimy małe zakupy i sałatkę na wieczór.

Wczoraj przeżyłam jakoś ten drugi dzień. W pracy był mega ruch więc dopiero ok 20 miałyśmy spokój, ale to już trzeba było sprzątać. Więc pozytywnie bo ruch miałam 🙂 W pracy zjadłam:

batona musli, sok multiwitamina
3kromeczki żytnie z serkiem szczypiorkowym, sałatą i pomidorem

W domku niestety po 22 sięgam po chrupki kukurydziane bo strasznie burczało mi w brzusiu, ale zjadłam tylko pół paczki, bo tyle miałam. Wody wypiłam prawie litr, mało dziś nadrabiam, ale to bardziej zmuszanie się !

Motywacja dalej jest! Razem z mężem dobrze nam idzie. Musimy dać radę, JA muszę dać radę! Co chwilę sobie to powtarzam, jak również to po co to robię. Myślę jak będę wyglądać szczuplejsza, jak będę się czuła szczuplejsza i to mi pomaga. Już raz dobrze mi szło i pamiętam jak lepiej się czułam, a potem to zaprzepaściłam. Tym razem muszę być silniejsza w postanowieniu!

Kompletny brak energii

Dopadła mnie bez moc! Bezsilność! Brak energii, nastroju! W postanowieniu jednak trwam! Wczoraj skusiłam się tylko na nadprogramowego batona musli i plaster salcesonu z indyczka. Szłam spać głodna. Ale pierwsze dni takie będą, dopóki organizm się nie przyzwyczai. Jedno co zauważyłam u mnie dziwne to to, że kręciło mi się w głowie. Momentami bardzo, ale po posiłku się unormowało. Za mało cukru, kalorii chyba.

Dziś od rana na nogach, musiałam lecieć po małego do teściowej a potem do przedszkola, marzyłam o położeniu się spać ale zrezygnowałam z tego na rzecz mocnej kawy i spędzenia czasu przed komputerem. Teraz gotuję zupkę i planuję posiłki do pracy.

Może w weekend uda mi się uderzyć do galerii w poszukiwaniu torebki, choć lepiej było by jechać do Opola, szkoda, że nie mam z kim. Czekam na męża, bo jest w delegacji, nie lubię tych dni! Ale co zrobić!

I znowu nie kupiłam baterii! Ja chyba mam coś z głową!? Jutro..!